• Rejestracja
Pierwszy raz tutaj? Zajrzyj do FAQ!
x
Witamy w serwisie zapytaj.zhp.pl, gdzie możesz zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi od innych harcerzy.

Możesz też zdobywać punkty za zadawanie pytań i udzielanie odpowiedzi. Tutaj pomaganie innym się opłaca! Więcej informacji tutaj!


Na wiele pytań odpowiedź znajdziesz w dokumentach ZHP:


Prawo harcerskie, a życie prywatne.

+2 głosów
Chciałbym usłyszeć Wasze zdanie o hipotetycznej sytuacji, bądż realnej (to nie istotne), w której osoba będąca u szczytów swojej kariery harcerskiej np. hm. X, zajmujący/-a różne ważne stanowiska (powiedzmy, że nawet w sądzie harcerskim) jest w swojej pracy harcerskiej praktycznie idealna, tak że wszyscy mówią, że jest np. "legendą".

Tymczasem w życiu prywatnym stacza się realnie na dno. Od lat jest uzależniona np. od hazardu, zaciągając setki tysięcy kredytów, oszukując przy tym swego współmałżonka. Do tego dochodzi np. pozamałżeński kilkuletni ukrywany związek "koleżeński" (rozbijajacy faktycznie dwie rodziny) z innym harcerzem/-ką też w związku małżeńskim i to mający znamiona sponsoringu z jednej ze stron. Luksusowy apartament w innym mieście pracy, drogie hotele/restauracje jako przerywniki "nudy" drugiego związku + prezenty i "kieszonkowe" np. 1,5 tys.miesiąc itd.

W teorii są to zachowanie na pewno nie godne harcerza. Oczywistym jest, że podobne sytuacje mogą być tajemnicą "poliszynela", ale co się stanie w takim wypadku gdy zostaną ujawnione publicznie np. u Komendanta ?

To jest przykład i nie musi mieć odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nie jest to też jakaś forma oczerniania ZHP, tylko pytanie jak oceniacie podobne zachowania (bo równie dobrze moga to być np. narkotyki + regularne wizyty w "domu schadzek")  i jaka za coś takiego może zostać wymierzona kara regulaminowa, jeżeli w ogóle. Nie zapominajmy, że taka osoba krzywdzi bardzo swoich bliskich i siebie, ale na zewnątrz jest niby ok, bo wszystko ukrywa w tajemnicy.
pytanie zadane 31 maja w Przepisy, ewidencja, dokumentacja... przez użytkownika Pionier (118)   2 6
Współczynnik akceptacji: 0%

edycja 1 czerwca przez użytkownika Pionier
   

2 odpowiedzi

+1 głos
Czuwaj!
W tej sytuacji już nie chodzi o samo Prawo Harcerskie, tylko o szeroko pojętą moralność. I właśnie. Tu zaczynają się schody. Bo każdy rozumie ją trochę inaczej, chociaż zarysy są podobne. Nie można tego też traktować zero-jedynkowo, bo różne sytuacje się w życiu zdarzają. Jeśli nie przenosi się to zbytnio na harcerzy, tzn. mało osób o tym wie i nie ma z tego "afery", wystarczy tylko dyskretnie monitorować sytuację. Jeżeli osoba X wpływa swoim zachowaniem na innych harcerzy negatywnie, jest demoralizującym przykładem, trzeba interweniować. Na początku rozmową, później, jeśli to nie pomoże, niestety, Sądem Harcerskim (SH tylko i wyłącznie gdy są ku temu podstawy!). Doskonale wiemy, że takie sytuacje źle, nawet bardzo źle wpływają na opinię ZHP. Ale cóż, takie jest życie i musimy sobie radzić.
Pozdrawiam :)
odpowiedź 1 czerwca przez użytkownika cytrynkaaaa (898)   3 17 43

Bo każdy rozumie ją [moralność] trochę inaczej, chociaż zarysy są podobne.

Bądź co bądź, harcerze powinni moralność uznawać w sposób zgodny z Prawem Harcerskim (oczywiście PH nie jest całkowicie jednoznacznie i kompleksowe, ale jednak kilka rzeczy definiuje), do tego w ZHP chodzi o interpretację zgodną z oficjalnie uchwaloną. Np. nie wiem, jak okłamywanie małżonka potraktować można inaczej niż za złamanie Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy i fakt, że różni harcerze mają różne zdanie w kwestii szczegółów tego raczej nie zmienia.

Dlatego w pewnych sytacjach myślę, że możemy być zero-jedynkowi 

Jeśli nie przenosi się to zbytnio na harcerzy, tzn. mało osób o tym wie i nie ma z tego "afery", wystarczy tylko dyskretnie monitorować sytuację.

Hm, pytanie tylko, kto w takiej sytuacji miałby dyskretnie monitorować sytuację? Zakładając, że X jest na poziomie hufca/chorągwi - komendant? Ktoś z członków komendy? I jak by to monitorowanie miało wyglądać? "Czuwaj, świetnie ci idzie praca harcerska, aaa i w ogóle jak tam twoja kochanka? Nadal chodzisz do kasyna?" Bo ciężko mi jest coś takiego sobie wyobrazić...

Zakładając, że KTOŚ (w domyśle przełożony, lub członek komendy) wie o tej sytuacji, to podstawowym krokiem powinna być rozmowa, skierowanie do odpowiedniej pomocy, bo hazard to już poważne uzależnienie (postawa X jest zatem sprzeczna z 10 pkt PH). Biorąc pod uwagę to, że jednym z podstawowych środków wychowawczych jest przykład osobisty instruktora (a hm. jakby nie patrzeć jest instruktorem), to można poddać w wątpliwość, czy taka osoba powinna funkcje instruktorskie pełnić, ponieważ okej, w harcerstwie jest krystaliczna, jednak liczy się tu też całokształt, a szczerze wątpię, że opisane tutaj zachowania w żaden sposób nie odbijają się na jego harcerskiej postawie.

Myślę, że jeśli X odmówiłby zmiany swojego postępowania, lub zwrócenia się po pomoc (chodzi mi tu konkretnie o hazard, bo posiadanie kochanka/i jest rzeczą bardziej delikatną i osobistą), to w gestii odpowiednich komend leżałoby możliwie dyskretne (tzn. stopniowe i spokojne) odsunięcie go od funkcji. Zwłaszcza, że tak jak pisał qj0n, oprócz kwestii stricte finansowych, doszedłby jeszcze wizerunek, który co prawda na razie nie jest zepsuty, lecz gdyby cała sprawa wyszła na jaw wiele osób (zwłaszcza lokalnie) straciłoby na dłuższy czas zaufanie do harcerstwa.

 Nic nie stoi na przeszkodzie, by ta osoba dalej udzielała się harcersko, pomagała komuś w pełnieniu jego wcześniejszych obowiązków, ale funkcje tak reprezentatywne niosą ze sobą ogromną odpowiedzialność społeczną i ryzyko jakie ze sobą niesie dalsze ukrywanie tej sytuacji przewyższa korzyści. W końcu, kłamstwo ma krótkie nogi...

 

 

Minęło trochę czasu od chwili o tym napisałem. Kończę powoli ponad 200 stronicowy dokument o tej sytuacji i mało ciekawej reszcie, której nie opisałem w pierwszym poście, który złożę lokalnie i centralnie. Rozmawiałem już z pewnymi osobami na ten temat. Wkrótce zobaczymy co z tego wyniknie, bo jak na razie to co się stało, to całkowite porzucenie przez tą osobę wszystkiego co robiła lokalnie i spory "smród" wokół tego. Przekonam się, czy prawo harcerskie i instruktorskie coś znaczy, czy wygra zasada "co harcerskie, zostaje wśród harcerzy". Zresztą w interesie ZHP powinno być nie otaczanie się ludźmi, którzy sami o sobie mówią, że są notorycznymi kłamcami. Swemu małzonkowi mówiącemu, że nie chce się dalej pełnić dalej waznej funkcji, gdy tak naprawde nie dostało się absolutorium w którym jest napisane, że miedzy innymi nie było często tej osoby w biurze, a do takiego wychodziła niby rano z domu. Pewnie drugi związek i nałogowe granie były ważniejsze.

Co do kwestii finansowych, że niby zabezpieczniem jest to, że dany wydatek muszą podpisać 2 osoby, to myślę, że nie jest to aż tak duże zabezpieczenie, gdy nie oszukujmy się wokół często panuje kumoterstwo. Szczególnie ma się tego swiadomośc jak się czyta dokument podsumowujący działaność Hufca i jest tam napisane, że poprzedni komendant był nawet zgłoszony do prokuratury za niejasne działania finansowe. Nie dopatrzyła się ona co prawda znamion przestępstwa, ale jest w tym dokumencie podniesione, że statut ZHP został złamany. Co mozna myśleć o sytuacji, gdy następca ma w zwyczaju np. wypłacanie kilkudziesieciu tysięcy w 3 dni gotówką z bankomatu i chyba z tego co się orientuję przeznacza to na zaliczki gotówkowe za "coś" dla "otoczenia" z komendy, które prowadzi swoje działalności godpodarcze i obsługuje ZHP (też dla tej osoby co wcześniej była podejrzana). Bardzo dziwne jest to, ze chce takie sumy nosić po ulicy, zamiast robić to przelewami dla tych osób. Zaś jego zamiłowanie do hazardu jeszcze bardziej czyni sytuację dwuznaczną. Wspomina też czasami mi, że "potrzebuje" od kogoś faktury gotówkowej, żeby pewne wydatki np. z jakiegoś obozu rozliczyć, a które nie miały "podpinki". Zaś tej osoby "kochanek-sponsor" z Komendy sam mi mówi, w przypływie chyba szczerości, że zawsze można coś skubnać np. rozliczając paliwo użyczonego samochodu itd, a skarbnik wręcz musi oświadczać w tym dokumencie, że obiecuje nie robić "lewizny" (dokładne sformułowanie).   Żeby była jasność, to wtedy nie miałem  żadnej wiedzy na ten temat i w zasadzie nigdy bym tego nie podniósł, gdybym nie zrozumiał jak bardzo ta zdrada i być może i hazard jest najwidoczniej  połączona i z tymi sprawami. To mi wygląda jakby ręka, rękę myła. Jeśli tak wygląda Harcerstwo, to ja dziękuję i jakoś nie wierzę, że ktoś to bedzie prawdziwie wyjaśniał, ale może się mylę.

Każdy, kto ma dostęp do pieniędzy jakiejś organizacji (konta lub gotówki) ma techniczną możliwość je zabrać. Ale im większa kradzież tym bardziej ją w sprawozdaniach widać, zwłaszcza w hufcu, który jest kontrolowany przez chorągiew (komendę i komisję rewizyjną, a także to przez księgowość chorągwi przechodzą papiery). "Uszczknięcie" sobie trochę na paliwie to zwykle mała kwota, więc i trudno zauważyć. Ale słyszałem o takich sprawach, które rzeczywiście wypłynęły i kończyło się postępowaniami lub porozumieniami (zwykle w kolejnej kadencji władz), więc nie jest wcale tak, że zawsze ręka rękę myje...

Problem większy jednak w tym, że nawet jak się kradzież znajdzie to jeśli pieniądze już zostały wydane a sprawca tonie w długach to trudno je odzyskać i rzeczywiście organizacja jest stratna. Stąd w takich sytuacjach trzeba te osoby odcinać od decyzyjności, ale też nikt w ZHP nie będzie śledzić ludzi co robią w wolnym czasie

Przekazanie informacji (i dowodów) władzy hufca, chorągwi i centralnym (najlepiej zarówno wykonawczym - GK/komendy, jak i kontrolnym - komisje rewizyjne) myślę, że skończy się odpowiednią reakcją, czyli usunięciem osoby z funkcji i kontrolą papierów/stanu pieniędzy. I w sumie tyle, bo co innego ZHP miałoby zrobić...

+1 głos
To, że łamane są tu zasady harcerskie opisane w Prawie to sprawa dość oczywista. Pytanie, co ZHP powinno z tym zrobić? Z pewnością ZHP nie jest tu sądem rodzinnym, żeby rozstrzygać kto komu i ile przekazał, co należy oddać itp.. Nie jest też sądem karnym, żeby wymierzać tutaj kary za życie prywatne. Statut przedstawia tu jednak kilka wymagań

Po pierwsze, jeśli czyny danej osoby świadczą o tym, że nie można jej powierzyć majątku czy bezpieczeństwa dzieci to odpowiednia władza może tę osobę zawiesić w prawach, a potem także np. wydalić lub też po prostu zdjąć z funkcji, na której ma daną odpowiedzialność. Pod tym kątem najbardziej zwróciła moją uwagę kwestia hazardu i długów - na szczęście w ZHP każda decyzja majątkowa jest podejmowana przez 2 osoby, ale jednak wolałbym, żeby taka osoba nie miała pieczy nad np. budżetem hufca czy obozu a nawet nie chciałbym jej dać zaliczki na przyszłe wydatki w imieniu organizacji.

Po drugie kwestia ogólnie pojętego wizerunku - zarówno tego wewnętrznego (przykładu wychowawczego dla innch) oraz zewnętrznego (dobrego imienia ZHP). Oczywiście nikt nie jest kryształowy, ale powinien co najmniej do tego dążyć. Jeśli tak wyglądałyby czyny danej osoby to na miejscu przełożonego oczekiwałbym konkretnych działań naprawczych we wszystkich tych obszarach lub odejścia z ZHP. Ale inny przełożony mógłby podejść inaczej

Oczywiście konkretne procedury (czy przełożony, czy sąd, czy zjazd) zależą od funkcji danego instruktora, ale na pewno nie jest tak, że ZHP sprawy prywatne miałoby do tego stopnia ignorować
odpowiedź 2 czerwca przez użytkownika qj0n (17,395)  

Podobne pytania

–1 głos
3 odpowiedzi 552 wizyt
pytanie zadane 23 listopada 2014 przez użytkownika wii vivi (156)   9 12 23
+18 głosów
6 odpowiedzi 1,407 wizyt
pytanie zadane 5 stycznia 2013 przez użytkownika Gisu (648)   4 8 19
+5 głosów
2 odpowiedzi 583 wizyt
pytanie zadane 15 września 2014 w Przepisy, ewidencja, dokumentacja... przez użytkownika Marianna Kłos (203)   4 7 13
+1 głos
1 odpowiedź 103 wizyt
pytanie zadane 3 grudnia 2021 w Drużyna przez użytkownika DanielaDann (110)   1 3
+1 głos
1 odpowiedź 225 wizyt
pytanie zadane 7 sierpnia 2020 w Próby przez użytkownika weronika_czewoja (128)   2 5
Ta strona używa plików ciasteczek. Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na ich używanie.
Pomysł, wykonanie, osoba odpowiedzialna za działanie serwisu: hm. Szymon Gackowski
...