• Rejestracja
Pierwszy raz tutaj? Zajrzyj do FAQ!
x
Witamy w serwisie zapytaj.zhp.pl, gdzie możesz zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi od innych harcerzy.

Możesz też zdobywać punkty za zadawanie pytań i udzielanie odpowiedzi. Tutaj pomaganie innym się opłaca! Więcej informacji tutaj!


Na wiele pytań odpowiedź znajdziesz w dokumentach ZHP:


Jak wygląda sytuacja prawna na biwaku?

+12 głosów
Czuwaj!

Moje pytanie dotyczy właściwie nie tylko biwaku, ale każdej innfej formy ( zbiórka, rajd, obóz), ale zostańmy przy biwaku.;) Czy  w momencie kiedy na biwaku drużyny harcerskiej, odbywa się gra miejska ( albo zwiad, bieg itp.) to pełnoletni instruktor, na własną odpowiedzialność wypuszcza harcerzy samych na grę, czy wręcz przeciwnie, każdy z patroli musi mieć pełnoletniego opiekuna, a może harcerze mogą sami wyjśc na trasę i nie jest to wbrew żadnym przepisom? Dziękuję z góry za odp.:)
pytanie zadane 9 czerwca 2013 w Przepisy, ewidencja, dokumentacja... przez użytkownika abc (427)   6 18 23
Współczynnik akceptacji: 33%
   

4 odpowiedzi

+3 głosów
Pod każdym dzieckiem musi się podpisać osoba pełnoletnia. Ona odpowiada za to, co dzieje się z dzieciakami, o ich bezpieczeństwo, etc. Teoretycznie z każdym patrolem/ zastępem powinna iść osoba pełnoletnia, lecz w praktyce często wygląda to inaczej. Kadra podejmuje decyzję o tym, czy harcerze pójdą sami, czy nie, czy np. na grę z drużyną pójdzie niepełnoletni drużynowy jako "opiekun". Znamy swoje dzieciaki, wiemy na co możemy sobie pozwolić i jakie środki bezpieczeństwa przedsięwziąć. Ja, osobiście, jestem zwolennikiem tego, by z harcerzami na grę szła osoba odpowiedzialna, niekoniecznie pełnoletnia.
odpowiedź 10 czerwca 2013 przez użytkownika Wojtek Sidorowicz (1,756)   4 19 40
To nie powinno wyglądać z taką filozofią - znamy swoje dzieciaki, wiemy na co sobie pozwolić. Kadra, drużynowy zwłaszcza, kształci tak swoich zastępowych wpierw, żeby być pewnym, że dobrze poradzą sobie w samodzielnym prowadzeniu zastępu. Na tym polega harcerstwo, inaczej to wszystko nie ma harcerskiego sensu.
+3 głosów

Nie chcę powtarzać tego co Wojtek powiedział więc dodam jeszcze coś od siebie :)

Pamiętam że wielokrotnie organizowaliśmy różnego typu zajęcia, gry dla harcerzy, harcerzy starszych, ba nawet dla wędrowników. Jak to mówią "wszystko jest OK dopóki się nic nie wydarzy". Pomimo tego, że możemy mieć naprawdę wykształconych i odpowiedzialnych ludzi czasem trzeba podejść do pewnych zspraw z pewną dozą "ograniczonego zaufania" - prawie jak na drodze gdzie niby wszyscy mają prawo jazdy ale też musimy pamiętać, że każdy jest człowiekiem i popełnia błędy.

Odpowiadając na Twoje pytanie. Jest kilka opcji m.in.:

  1. można "puścić" opiekuna z patrolem z tym, że ma on "zakaz" pomagania harcerzom w wykonywaniu zadań punktowych
  2. opiekun może podążać za patrolem tak by ten nie wiedział, że jest obserwowany a jednocześnie by mógł zareagować w przypadku dostrzeżenia niebezpieczeństwa - dobre rozwiązanie gdy gra toczy się w nieznanym terenie lub w trakcie wędrówki
  3. opiekun podążający z patrolem może też pełnić rolę punktoego.

Takie opcje stosowane są wielokrotnie przez skautów - sam ostatnie 5 lat spędziłem w Irlandii gdzie samo prawo wymaga sprawowania bezpośredniej opieki na okrągło. By dać nieco "powietrza" harcerzom stosowaliśmy tą 2 opcję. Sam pamiętam, że jeszcze wcześniej w Polsce musiałem czasem pilnować swoich wędrowników - mieli za dużo "ciekawych" pomysłów a do tego musiałem wiedzieć co robią by przekazywać im instrukcje przez krótkofalówkę - to była gra szpiegowska. Pomimo pilnowania i tak przegapiłem moment kiedy w kominiarkach ganiali się z ochroną po centrum handlowym :P

Ważne jest by podejść do sprawy rozważnie. Gdy jesteśmy np w parku czy 200 m od obozu i jesteśmy w stanie wszystkich ogarnąć wzrokiem nie musimy siedzieć im na karku ale już gdy idziemy w nieznany teren albo młodzi harcerze uczestniczą w grze miejskiej ich bezpieczeństwo jest chyba kluczowym zagadnieniem.

odpowiedź 12 sierpnia 2013 przez użytkownika PLscout (2,642)   9 31 66
+3 głosów

Najlepszą odpowiedzią jest wyrok Sądu Najwyższego kończący,
pozytywnie dla ZHP,
sprawę z powództwa Ariela Fecyka przeciwko Głównej Kwaterze ZHP.

Polecam uważne, bardzo uważne, zapoznanie się z tekstem.
Wiem, to język prawniczy, ale zapisy są bardzo, bardzo ważne.

>>>> http://www.sn.pl/Sites/orzecznictwo/Orzeczenia2/V%20CSK%20110-11-1.pdf

 

Dla tych co przestraszą się w/w tekstu ;)

proponuję "prowizorkę" jaką jest artykuł w CZUWAJ-u 11/2012 >>> http://czuwaj.pl/art_glowny/temat_numeru_pole_minowe.pdf

 

odpowiedź 12 sierpnia 2013 przez użytkownika harclot (2,580)   13 31 81
Jest tam około 4 stron informacji o tym jak bardzo próbowali się instruktorzy zabezpieczyć przed właśnie taką sytuacją. Sam fakt, że dwie instancje sądowe orzekły winę instruktora oznacza że coś jest na rzeczy. Powyższe orzeczenie Sądu Najwyższego jedynie stanowi początek drogi do tzw. Wykładni Prawnej a takowej nie mamy. Z uwagi na powyższy fakt należy wciąż myśleć i  na wszelkie możliwe sposoby zabezpieczyć się przed właśnie taką ewentualnością.
"...  Słowa mówiące że podpisanie przez rodziców jakiegoś papierka nie zwalniają z myślenia i odpowiedzialności za swoje czyny. Twierdzenie że jest inaczej, że takie postepowanie "załatwia całą sprawę" jest po prostu jedną wielką brednią! ...."
A gdzie w mojej odpowiedzi są w/w "słowa" i "twierdzenie" ?
To się tyczy słów Damiana... Masz rację trzeba to oddzielić.
O właśnie, ten tekst w Czuwaju lepiej opisuje to, co ja chciałem wyżej opisać. Nic ująć, dodać można schemat systemu zastępowych, ale wiadomo, nie o tym był tekst. Wszystko więc jasne. ;-)
+2 głosów
Oczywiście, że nie musi żaden zastęp posiadać opiekuna podczas takich form naszego, harcerskiego programu. Trzeba się jedynie skupić na świadomości rodziców tego programu i dosłownie podpisaniem tego przez nich, że zgadzają się na udział ich dzieci w przygodzie wg metody harcerskiej. Jednak jak to jest napisane w Czuwaju ( http://czuwaj.pl/art_glowny/temat_numeru_pole_minowe.pdf ): 
 
"Żadne oświadczenie rodziców nie będzie wystarczającą ochroną w przypadku lekkomyślności, niedbalstwa, brawury i lekceważenia zasad bezpieczeństwa przez osoby prowadzące zbiórki!"
Więcej szczegółów i kilka konkretnych sytuacji znajdziesz w powyższym linki do artykułu Czuwaja. 
 
Dlatego powinniśmy od siebie zrobić wszystko co możliwe, aby nie dopuścić do żadnej przykrej dla nas i naszych harcerzy sytuacji. 
 
W Twojej sytuacji przedstawiłbym (a tak robię) program biwaku i konkretne elementy (zwłaszcza tam gdzie młodzi ludzie będą działać samodzielnie, bez opiekuna, drużynowego) uszczegółowić jak to będzie wyglądało, żeby rodzic był świadomy, na jaki wyjazd zgadza się wysłać dziecko. W tych szczegółach dodajesz jak maksymalnie zadbałeś o to, żeby ten bieg/zwiad/gra była bezpieczna. Czasem nawet rodzic, który wątpi w takie bezpieczeństwo może nawet zaoferować dodatkową pomoc (znam takie przypadki) i wtedy masz jeszcze dwie pieczenie na jednym ogniu, bo niedosyć że wspólnie gwarantujecie należyte bezpieczeństwo swoim harcerzom, to łapiesz kontakt z rodzicem, który chce Tobie pomóc. 
 
Temat nie jest łatwy i niestety nasze harcowanie cierpi na starchu przed odpowiedzialnością/ rodzicami, dlatego warto o tym rozmawiać i wymieniać się doświadczeniem, jak radzą sobie inne środowiska z takimi zgodami, podejściem do rodziców, itp. Do tego dorzucę dwa linki do podobnych pytań, warto przeczytać: 
 
 
odpowiedź 13 sierpnia 2013 przez użytkownika słonek (5,317)   38 79 107

Podobne pytania

+1 głos
0 odpowiedzi 142 wizyt
+5 głosów
4 odpowiedzi 579 wizyt
+2 głosów
1 odpowiedź 12,581 wizyt
+3 głosów
2 odpowiedzi 1,192 wizyt
pytanie zadane 28 sierpnia 2014 w Przepisy, ewidencja, dokumentacja... przez użytkownika Yelle (2,049)   32 60 85
Ta strona używa plików ciasteczek. Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na ich używanie.
Pomysł, wykonanie, osoba odpowiedzialna za działanie serwisu: hm. Szymon Gackowski
...