• Rejestracja
Pierwszy raz tutaj? Zajrzyj do FAQ!
x
Witamy w serwisie zapytaj.zhp.pl, gdzie możesz zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi od innych harcerzy.

Możesz też zdobywać punkty za zadawanie pytań i udzielanie odpowiedzi. Tutaj pomaganie innym się opłaca! Więcej informacji tutaj!


Na wiele pytań odpowiedź znajdziesz w dokumentach ZHP:


Sprzedaż ciastek - aspekty prawne

+1 głos
Czuwaj! Zastanawiamy się nad akcją zarobkową Hufca poprzez sprzedaż ciast i chciałbym się dowiedzieć jak wygląda strona prawna takiego przedsięwzięcia.

- Czy można sprzedawać produkty pieczone przez harcerzy?
- Czy można sprzedawać gotowe, pakowane produkty?
- Do czego może przyczepić się Sanepid?
pytanie zadane 13 września 2016 w Finanse przez użytkownika Wojtek Krawczyk (204)   1 3 12
Współczynnik akceptacji: 67%
   

1 odpowiedź

+3 głosów
 
Najlepsza
Tego typu sprzedaż podpada pod działalność gospodarczą hufca, a więc i pod wszystkie przepisy z tym związane, włącznie z opodatkowaniem.

Lepiej zorganizować to w formie zbiórki publicznej. Jeśli taka sprzedaż miałaby się odbywać np. podczas jakiejś imprezy, to wystawiacie po prostu jako hufiec stoisko z "poczęstunkiem" i na tym stoisku stawiacie puszkę na datki w ramach zbiórki publicznej. Nie ustalacie ceny za produkty, wręcz sugeruję nawet by częstować ludzi z intencją "za darmo". Ale warto tłumaczyć ludziom na co zbieracie, i jeśli chcą, mogą się Wam dorzucić.

Harcerstwo ma na tyle pozytywny odbiór społeczny, że ludzie zazwyczaj dosyć chętnie i szczodrze biorą w tym udział i spora szansa, że wyjdziecie na tym lepiej niż przy zwykłej sprzedaży. Jest tylko jeden haczyk - musicie jako hufiec mieć dobrą reputację, oraz musicie przekonać ludzi do celu, na który zbieracie. Najlepszą i najbardziej wychowawczą dla Waszych harcerzy jest sytuacja, gdy taką zbiórkę przeprowadzacie nie dla siebie, ale na jakiś cel charytatywny, np. pomoc schronisku dla zwierząt czy przygotowanie paczki świątecznej dla ubogich.

Oczywiście tego typu zbiórkę należy zgłosić zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami (jest to bardzo proste).
odpowiedź 22 września 2016 przez użytkownika Gacek (9,160)  
wybrane 17 października przez użytkownika Wojtek Krawczyk
Mimo światłej idei, zbieranie na cel charytatywny a zbieranie na obóz to dwie różne rzeczy. Nie powinniśmy się bać tego że chcemy np dofinansować harcerzom spływ kajakowy/obóz/sprzęt dla drużyny.  Przy okazji akcji charytatywnej raczej nie wypada nam zebrać czegokolwiek dla siebie.

Zaprezentujcie co robicie, może jakiś plakat ze zdjęciami z obozu i w żaden sposób wg mnie nie umniejszy wam to honoru, zamiast podpinać się pod jakąś akcję schroniskową, zróbcie np festyn miejski.

Bardzo niefajnie jak uważamy że ZHP jest takie słabe że powinniśmy się wstydzić jak zbieramy "na siebie" a tylko np pomoc schroniskom jest spoko. Jesteśmy organizacją wychowującą młodzież, całościowym i pełnym programem, powinniśmy śmiało walczyć o to że zasługujemy na chwilę rodziców/osób zainteresowanych a nie jesteśmy dodatkiem do jakiegoś festynu albo akcji charytatywnej, bo inaczej za parę lat zjedzą nas organizacje które nie boją się tego że wychowanie to taki sam cel jak pomoc biednym/chorym.
Ja to odbieram właśnie na odwrót - jesteśmy na tyle "mocną" organizacją, że to trochę wstyd zbierać na siebie. Jest tyle miejsc, gdzie możemy uzyskać dofinansowanie (konkursy samorządowe, kuratoryjne, programy grantowe - jest tego multum), że naprawdę nie musimy "żebrać" na siebie.

Poza tym jaki jest tego cel wychowawczy? Uczy dzieciaki, że jak się wyciągnie rączkę, to ktoś powinien dać "bo się należy, bo jesteśmy wartościową organizacją". Guzik prawda, należy ich uczyć, że pieniądze zarabia się ciężką pracą i nie biorą się znikąd. A ta ciężka praca to np. przygotowanie najlepszego wniosku w konkursie dotacyjnym i niesamowitego programu, który udowodni, że jesteśmy tak mocną i wartościową organizacją, jak mówisz.
Uwierz mi że może inaczej wygląda to w sprawnie działających jednostkach organizacyjnych, ale znam bardzo wiele środowisk rozrzuconych po Polsce gdzie harcerze są na 15 festynach, a drużynowy sam kupuje chusty w drużynie i nie ma nawet jak zarobić na obóz dla dzieciaków a nawet opiekunom zdarza się za ten obóz płacić. Więc jak widzisz sytuacja może być odwrotna ;), 10 akcji charytatywnych i 0 zarobkowych, myślę że kwestia to odpowiedni podział.

Jest wiele hufców które mają stabilną sytuację finansową w tej kwestii i wiele takich gdzie działa to zupełnie inaczej (w szczególności w małych miastach). Jak ktoś poszukuje akcji zarobkowej hufca w formie sprzedaży ciastek, to raczej wątpie że hufiec właśnie dostał pozytywnie rozpatrzony wniosek o dofinansowanie z UM np. Są miasta gdzie jedyną opcją znalezienia dofinansowania jest chodzenie po domach z pisankami, bo nawet w markecie nie można stać ;). A na tekst o napisaniu wniosku to komenda robi blade twarze.

Pewnie ktoś zaraz mi powie że to wina hufców i kadry, no tak, i co z tego? Przejedzie się ktoś do każdego z nich i pomoże, a może namówi 16 latka do napisania przetargu dla Urzędu Miejskiego? Czy nadal będzie siedział u siebie z dobrym zapleczem finansowo-organizacyjnym i narzekał że to niewychowawcze w momencie kiedy dzieciaki pójdą do Domu Kultury bo tam mają lepiej ;) ?

Zabrzmiało delikatnie ostro, ale nie miało takiego celu, po prostu są różne sytuacje i nie wszędzie jesteśmy "mocną" organizacją.
To uwierz, że przez ponad 13 lat prowadziłem drużynę w miejscowości zamieszkałej przez ca. 1200 mieszkańców, i uwierz, że na pierwszy rzut oka możliwości zarobkowania w takiej "dziurze" są znikome. Ale to pozory. Jak dobrze poszukałem, to się okazało, że na jeden tylko obóz dla 13 dzieciaków zdobyłem ponad 14 tys. zł. Kto chce szuka sposobów, kto nie chce szuka powodów. A wsparcie z hufca miałem zerowe. Więc też wiem jak to jest.

Akcje typu sprzedaż ciast czy ozdób świątecznych to świetna akcja zarobkowa, ale na poziomie zastępu. Tam ona czegoś uczy harcerzy (planowanie, praca, przygotowania itp..).

Istotne jest zrozumienie pojęcia "akcja zarobkowa" - jeśli harcerze zdobywają pieniądze dzięki swojej realnej pracy (np. zastępem zobowiązali się do skoszenia trawnika, kupili składniki i upiekli ciasta, przygotowali ozdoby), wówczas nie ma problemu, jest to akcja zarobkowa, ma charakter wychowawczy. Czepiasz się trochę na wyrost mam wrażenie. Unikać należy organizowania zbiórek publicznych (np. przy okazji pakowania zakupów w markecie - sorry, dla mnie to nie jest praca tylko żebranie) na własne cele.
Sprawa jest taka czy 16-18 letni drużynowy wg ciebie poradziłby sobie z załatwieniem takiego dofinansowania, co zwykle jest aktualnym problemem w takich środowiskach ;) - nie załatwienie funduszy, a brak kadry z odpowiednim doświadczeniem by to zrobić.
Z ostatnich statystyk ZHP wychodzi że drużynowy średnio jest nim chyba 2 lata i ma koło 19 lat ;).

Jak dla mnie jakby ktoś prawnie się przyczepił do tego że kilkunastu harcerzy "najęło" się do pracy a nie mają 16 lat (przy koszeniu trawnika, zbieraniu truskawek) to miałbyś niezłą sprawę w sądzie jako drużynowy jeżeli by to była oficjalna akcja zarobkowa zatwierdzona przez drużynę a kasa szła by na jej konto (chociażby na obóz) ;). Wiem ze to czepialstwo, ale ciężko jest na dobrą sprawę zorganizować dobrą akcję zarobkową biorąc pod uwagę pewne obostrzenia prawne.

Faktycznie taka akcja zarobkowa dla hufca może być średnia i tu się zgodzę, kwestia jeżeli np 100% funduszy idzie do drużyn które brały udział i przygotowywały ciastka, albo na obóz hufca, to czym to się różni od akcji zarobkowej drużyny w kwestii charakteru wychowawczego?

Zorganizowaliśmy festyn -> upiekliśmy ciasta np druzynami -> promowaliśmy się jako organizacja wychowawcza i zbieramy na swoja działalność.
Szczerze, to większość drużyn, które znam, które są prowadzone przez 16-17 latków, to właściwie takie większe zastępy, a nie drużyny. To problem systemowy, sygnalizowany od wielu lat i znajdź mądrego, który to rozwiąże.
Z obiema tymi rzeczami się jak najbardziej z tobą zgodzę ;).
Czasami nie ma dobrego rozwiązania po prostu.

Ps. w kwestii legalności to aktualnie 9/10 zwykle proponowanych akcji zarobkowych jest nielegalnych. Jedyne co jest możliwe to właśnie zbiórka publiczna czyli niejako "żebranie" jakkolwiek byśmy tego nie ubrali, poruszane chociażby tu:
http://zapytaj.zhp.pl/15212/akcja-zarobkowa
http://zapytaj.zhp.pl/14222/akcja-zarobkowa
A jeżeli nawet chcemy to jest skomplikowana finansowo i 1/100 skarbnikowi hufca będzie się to chciało:
http://zapytaj.zhp.pl/10082/akcja-zarobkowa-sprzeda%C5%BC-r%C4%99kodzie%C5%82a
http://zapytaj.zhp.pl/9389/akcja-zarobkowa-a-brak-dzia%C5%82alno%C5%9Bci-gospodarczej

Więc możliwości zarobku są tylko 3 fatalistycznie patrząc (z perspektywy tych środowisk o których mówiłem):
- zbiórka publiczna na siebie "żebranie"
- sprzedaż po której zabije nas skarbnik hufca albo nie wyrazi na nią w ogóle zgody
- wniosek którego nikt nie napisze i nikt w komendzie nie zatwierdzi

Głowy że czegoś nie można wykombinować nie dam, prawnikiem nie jestem, ale przydałoby się faktycznie jakieś sensowne opracowanie przygotowane dla ZHP z pomocą chociażby w wytycznych w składaniu wniosków dla "opornych" kadr środowisk czy legalności ww. przedsięwzięć. Bo oficjalnego szkolenia dla kadry niskiego szczebla w składaniu wniosków to ja nie widziałem, poza bajkami na kursach przewodnikowskich o poszukiwaniu sponsorów ;).

Podobne pytania

+9 głosów
1 odpowiedź 418 wizyt
pytanie zadane 15 czerwca 2014 w Finanse przez użytkownika ruda (716)   3 13 30
0 głosów
1 odpowiedź 180 wizyt
pytanie zadane 20 kwietnia 2017 w Finanse przez użytkownika eKamil (162)   1 5 13
–5 głosów
1 odpowiedź 159 wizyt
pytanie zadane 16 kwietnia 2016 w Finanse przez użytkownika minimini (147)   2 13 17
–2 głosów
1 odpowiedź 151 wizyt
pytanie zadane 10 kwietnia 2016 w Finanse przez użytkownika minimini (147)   2 13 17
0 głosów
1 odpowiedź 226 wizyt
pytanie zadane 21 marca 2016 w Finanse przez użytkownika minimini (147)   2 13 17
Ta strona używa plików ciasteczek. Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na ich używanie.
Pomysł, wykonanie, osoba odpowiedzialna za działanie serwisu: hm. Szymon Gackowski
...