• Rejestracja
Pierwszy raz tutaj? Zajrzyj do FAQ!
x
Witamy w serwisie zapytaj.zhp.pl, gdzie możesz zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi od innych harcerzy.

Możesz też zdobywać punkty za zadawanie pytań i udzielanie odpowiedzi. Tutaj pomaganie innym się opłaca! Więcej informacji tutaj!


Na wiele pytań odpowiedź znajdziesz w dokumentach ZHP:


Zwolnienie z Robinsonady

0 głosów
Czy w waszych środowiskach spotkaliście sie z sytuacją, że rodzice wypisują zwolnię z udziału w Robinsonadzie?
pytanie zadane 24 lipca 2015 w HAL/HAZ przez użytkownika Marianna Kłos (203)   1 7 13
Współczynnik akceptacji: 33%
   
A cóż to takiego, że z ciekawości zapytam?
Robinsonada to jednodniowe lub dwudniowe wyjście do lasu w czasie trwania obozu gdzie harcerze mają do zrealizowania zadania (np. przejście określonej ilości kilometrów, pomoc w gospodarstwie, odwiedzenie jakiegoś ciekawego miejsca dla danej okolicy itp), na wieczór budują szałasy w których śpią.

W moim hufcu zazwyczaj chodzi sie większą grupą wraz z opiekunem (harcerze idą na jedną noc, harcerze starsi i wędrownicy na dwie noce)
Ok. Zdarzało mi się brać udział w czymś podobnym, w formie dwudniowej gry ekonomicznej :-)

Już myślałem, że to masowe robienie sprawności Robinsona **, żeby kadra mogła sobie odpocząć jeden dzień (takie coś też widziałem...)
U nas wychodzi się zastępami, a opiekun zagląda kilka razy, czy szałas nadaje się do przetrwania i czy wszystko jest w porządku. To fajny sprawdzian pracy zastępu, jak muszą samodzielnie wykonać zadanie i spędzić dzień, dlatego opiekun powinien co najwyżej nadzorować, a nie zarządzać.

2 odpowiedzi

+3 głosów

Spójrzmy na to z trochę dalszej perspektywy ;) Dlaczego w ogóle takie zwolnienia się pojawiły? O czym to świadczy? Dla mnie płyną z tego dwa wnioski:

  1. Dzieciaki nie chcą na nią iść - boją się, wstydzą, nie chce im się itp. Zwolnienia pojawiły się 3, ale pewnie niechętnych jest więcej, tylko nie załatwili sobie zwolnień.
  2. Robinsonada jest u Was obowiązkiem. Jeśli ktoś nie chce uczestniczyć to musi uciekać się do takich metod jak zwolnienie od rodziców

Metoda harcerska wymaga zarówno pozytywności jak i dobrowolności. Robinsonada powinna być na tyle "fajna", żeby harcerze chcieli w niej uczestniczyć. Jak nie jest "fajna" to niezależnie czy pozwoli im się nie brać udziału czy nie to i tak niewiele z tego wyniosą. Z drugiej strony, nawet jak będzie fajna to jak się harcerzy zmusza to już fajna przestaje być ;)

Dlatego moim zdaniem, w takiej sytuacji udział powinien być dobrowolny. Oczywiście powinno być wiele zachęt (sprawności, fajne atrakcje) tak, aby wszyscy chcieli brać udział. Jeśli ktoś nie będzie chciał i mimo zachęt (nie nacisków!) nie zmieni zdania to niech zostanie w podobozie. Jeśli reszta będzie się świetnie bawić to będzie żałować i następnym razem pójdzie (a może nawet umożliwić mu dołączenie w trakcie, jeśli zmieni zdanie).

Dodatkowo zastanowiłbym się, dlaczego tej trójce robinsonada się nie podoba. Można też z nimi po prostu porozmawiać.

odpowiedź 26 lipca 2015 przez użytkownika qj0n (13,336)  
Z drugiej strony moim zdaniem dobrowolne jest jechanie na obóz. Robinsonada/chatki są elementem programu. Nie wyobrażam sobie, żeby poza uzasadnieniem zdrowotnym można było wybierać elementy programu, w których się uczestniczy. Czy tak samo dobrowolnie jest udział w festiwalu, grze o historii harcerstwa itp.?
Teoretycznie tak. Jeśli faktycznie uczestnicy jadą ze świadomością, że będzie Robinsonada i dobrowolnie decydują się na obóz to wszystko w porządku. Jednak np. w naszym środowisku nie rozsyłamy uczestnikom co roku dokładnego programu, więc niektóre elementy nie są zapowiedziane. I w takim przypadku uczestnicy mogą czuć się zmuszani, a to już powoduje, że zajęcia przestają być wychowawcze (nawet, jak gdzieś na karcie wstawimy odpowiednią klauzulę). Zresztą nawet jak wszyscy będą tego świadomi to i tak Robinsonada zaczyna być przykrym obowiązkiem (jak służba kuchenna - trzeba się na to zgodzić, żeby pojechać na obóz).

Inne elementy programu, takie jak festiwal czy gra o historii, jeśli są na tyle nudne lub niedopasowane do uczestników, że nie chcą oni brać udziału to też nie mają sensu. Nawet jak powiemy "pojechałeś na obóz to teraz musisz stać przed wszystkimi i ładnie śpiewać dziecinne piosenki" to zajęcia nie będą ani trochę wychowawcze. Dopiero gdy zrobimy z tego na tyle fajną zabawę, że uczestnicy sami zechcą wziąć udział. A to wymaga dobrowolności (przy braku dobrowolności nic nie będzie dobrą zabawą).
Ja bym powiedział tak :

Jeśli pojawiają się sygnały, że coś jest nie tak, to trzeba 1. zrozumieć ich powody, a 2. wyciągnąć wnioski.

Na haczyk zakłada się przynętę którą lubi ryba a nie którą lubi rybak. Racją jest jednak też, że często warto nacisnąć, gdy ktoś nigdy tego nie próbował i tak naprawdę nie ma sensownych powodów odmowy poza np. wygodnictwem. Wartościowym jest, by nasi harcerze musieli się do czegoś zmusić od czasu do czasu - wychowujemy ludzi czynu, a nie piecuchów czy próżniaków.

Sednem jest za to, żeby zrozumieć powody obecnej sytuacji, bo to czy takie zwolnienia mają sens czy nie... to moim zdaniem wtórna sprawa.
0 głosów
Nie. W ogóle dlaczego mieliby takie coś pisać?
odpowiedź 25 lipca 2015 przez użytkownika annia (277)   3 4 11
Własnie w tym roku zauważyłam, że rodzice coś takiego wypisywali swoim pociechą.

Na jednym z obozów było aż 3 takie przypadki.

Podobne pytania

+2 głosów
0 odpowiedzi 47 wizyt
pytanie zadane 25 maja w HAL/HAZ przez użytkownika marol11 (115)   3
0 głosów
1 odpowiedź 62 wizyt
pytanie zadane 1 września przez użytkownika harcerz112 (134)   1 6 15
+1 głos
1 odpowiedź 120 wizyt
pytanie zadane 25 lipca w Drużyna przez użytkownika Druh_Bronisław (175)   1 4 12
0 głosów
3 odpowiedzi 195 wizyt
pytanie zadane 19 lutego w Drużyna przez użytkownika Dawidekrypek28 (330)   2 12 23
0 głosów
2 odpowiedzi 79 wizyt
pytanie zadane 8 grudnia 2016 przez użytkownika Weronika Podlecka 1 (105)   2
Ta strona używa plików ciasteczek. Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na ich używanie.
Pomysł, wykonanie, osoba odpowiedzialna za działanie serwisu: hm. Szymon Gackowski
...